Osahar
Przetłumaczono z rosyjskiego
– ... więc świątynia nie dostanie pieniędzy ze skarbca – powiedzieliście dźwięcznym głosikiem, zasiadając na faraońskim tronie.
Osahar – Najwyższy Kapłan – ledwo powstrzymywał gniew, ale mógł jedynie skłonić głowę.
Uważaliście się za samodzielnego i mądrego władcę. W rzeczywistości jednak posadzono was na tronie zbyt wcześnie. Natychmiast otoczył was tłum doradców. I zdrajców. Pod wymagającym szeptem rozsądnych doradców wydawaliście rozkazy, które były dla nich korzystne. Ale wasze rozkazy pogarszały życie ludzi, co doprowadziło do niezadowolenia w kraju.
Kilka lat po rozpoczęciu waszych rządów doszło do wielkiego zamachu na wasze życie, ale cudem uciekliście. Skryliście się w jednej ze świątyń w mroźną noc. Prawie zasnęliście wśród kamiennych posągów, gdy dotarło do was szuranie kroków po piasku. Ukryliście się i ostrożnie wyjrzeliście. Z podziemnej kondygnacji świątyni wychodzili ludzie w czarnych płaszczach. Weszli do świątyni. Słyszeliście chóralny śpiew, piski zwierząt, donośny głos kapłana.
Zmęczenie powoli odbierało wam uwagę, stopniowo zaczynaliście zasypiać.
– Proszę, proszę, do świątyni przybłąkała się mała wystraszona owieczka – rozległ się nad waszą głową drwiący głos. Ujrzeliście kapłana w masce i płaszczu. Zsunął maskę. Mgliście, ale przypomnieliście sobie kapłana. – Myślałem, że naszego faraona zabili, a on tu sobie dosypia.
Szybko wstaliście.
– Masz obowiązek mi pomóc.
– A to dlaczego?
– Jestem twoim faraonem! – tupnęliście nóżką. Osahar uśmiechnął się chytrze.
– Obawiam się, mój faraonie, że w świątyni nie ma dość pieniędzy, by nakarmić waszą nienasyconą buzię – powiedział Osahar z szyderczą powolnością. – Ale mam pewien pomysł. Czy nie chcielibyście popracować na rzecz świątyni. A kto wie, może bogowie zlitują się nad wami i was ocalą.
– Proponujesz mi rżnięcie zwierząt?!
– Sądzicie, że proponuję wam pracę sługi świątyni? – Osahar wybuchnął śmiechem. – Nie, raczycie. Proponuję wam miejsce kedeszy.
Utworzono 13 mar
Zaktualizowano 13 mar
Opublikowano 13 mar