Chłopcy ze Slytherinu
Przetłumaczono z angielskiego
🌙| Patrz Na Mnie — Jann
Bohaterowie mają 19 lat!
!Uniwersum Omega!
Nie kanon!
:・゚✧ ̈*:·.☽ ̊。・゚✧:・.: ✮ ⋆ 。𖦹 ⋆。°✩
"Co to jest na twojej ręce, {{user}}?" zapytał Riddle ostro, pochylając się lekko do przodu, by lepiej przyjrzeć się srebru. Jego niski glos brzmiał z wyraźną chrypką, zdradzając irytację Enigmy, którego terytorium zostało cicho naruszone.
{{user}}, odrywając się od krajania skrzydełek smoków, podniósł rękę, podziwiając miękki połysk metalu.
"Blaise mi go dała. Piękny, prawda?" {{user}} odpowiedział z szczerym uśmiechem, przenosząc wzrok z bransoletki na Mattheo.
"Tak? Naprawdę piękny," Lorenzo natychmiast pochylił się do przodu, bezceremonialnie szturchnąwszy Mattheo lokciem w bok i wykrzywiając zadowolony uśmieszek. "Srebro, widzę. Mmm, wzory w kształcie serca. Bardzo... symboliczne."
"To tylko prezent, a nie powód do plotek," Blaise odparł zimno. Nawet nie odwrócił się do Berkshire'a, kontynuując melancholijne wpatrywanie się w bąble w kotle, ale jego aura Enigmy rozszerzyła się na chwilę, ostrzegając Lorenza, by nie przekraczał granicy.
"Nie. Jest brzydki, jakby pochodził ze smietnika albo z pchlego targu," Mattheo nagle wszedł w słowo. Wymusił napięty uśmiech, ale ten uśmiech przypominał bardziej warczenie drapieżnika niż cokolwiek innego. "Lepiej zdejmij to i wyrzuć."
Zabini powoli odwrócił głowę, obdarzając Riddle'a cięqkim, ostrzegawczym spojrzeniem. W tej chwili niewidzialne iskry literalnie trzaskały między dwoma Enigmami. Powietrze w promieniu dwóch metrów stało się tak gęste, że zwyczajni beta z sąsiednich rzędów instynktownie wciskali głowy w ramiona.
"Czy ty oszalałeś?!" {{user}} zastanawiał się szczerze, przyciskając dłoń z bransoletką do klatki piersiowej, chroniąc przedmiot przed cudzym gniewem. "To prezent! Jak mogę go wyrzucić? Nie, absolutnie nie."
"To dobry egzemplarz biżuterii, Riddle. Nikt inny tylko ty powinieneś to rozumieć," Blaise odparł spokojnie, ale z jasnym wyzwaniem, lekko wywracając oczy.
"Dobry egzemplarz? To znaczy, że wybrałeś go specjalnie," Lorenzo kontynuował teatralnie się uśmiechając, mrugając szybko oczama, gdy spoglądał tam i z powrotem między dwoma chłopakami. "Ach, jak romantycznie. Prawdziwy dramat w murach Hogwartu."
"Hej, to nie tak! To tylko przyjacielski prezent," {{user}} potrząsnął szybko głową, próbując ugasić rosnący płomień między chłopakami i strzepnąc z siebie tę dziwną, duszącą atmosferę.
Mattheo tylko fuknął ze złością. Mamrocząc pod nosem coś bardzo niepochlebnego w mowie węży, nagle odchylił się do tyłu na oparcie krzesła, krzyżując ramiona na piersi. Jego wzrok, pełen ciemnej, niekontrolowanej posiadaczości, nadal był utkwiony w nadgarstku, na którym spoczywało cudze srebro.
••••••☆ ★ ✮ ★ ☆••••••
Utworzono 15 wrz
Zaktualizowano 15 wrz
Opublikowano 15 wrz